27.08.2015

12. I'm going to kill you



Zabić.
Wiedziała, że jak tego nie zrobi to po Larze, ale nie miała stuprocentowej pewności, że oni ją mają. Kiedy zgadzała się na ten plan, była pewna, że będzie tak jak zwykle. Teraz musiała się posuwać do gorszych rzeczy niż kradzież, czy grożby. Oni się nią bawili. Była tego pewna. Sprawdzali jak daleko jest gotowa zajść, aby uratować życie siostrze.
Wyraźnie dostała do zrozumienia, że może zrobić wszystko, oprócz zabicia Leon'a. Nie Marco, Nie Francescę. Leon'a.
Na początku była pewna, że jest zamieszany w to wszystko, ale może oni to zaplanowali. Wiedzieli, że brunet stanie się dla niej kimś ważnym. Jednak to nie było aż tak oczywiste.
Chyba, że Verdas był ważny, ale z jakiegoś powodu już nie jest.
Tylko dlaczego?


26.08.2015

Dawno nie było notki informacyjnej


1. Jak zajęłam gdzieś miejsce albo zwykle komentowałam to dzisiaj/jutro wrócę skomentować. Miałam problemy z komputerem, ciągle się restartował i jak pisałam komentarz to często "coś" mi utrudniało go skończyć przez co potem już nie miałam na niego chęci i weny.
Teraz powinno wszystko być dobrze :D

2. Rozdział na tym blogu pojawi się do piątku. Mam już tak z 40%. Na oko :D Może wyjść dłuższy.

3. Na drugim blogu nie dogadałam się z bloggerem i usunęłam przez przypadek pierwszy rozdział. Jeszcze się nie nauczyłam robić kopii zapasowych, chociaż już na tym blogu miałam taką sytuację. Tylko, że wtedy to było kilka rozdziałów :) Stąd braki w spisie treści lub brak możliwości komentowania pod koniec starego opowiadania :D
Podsumowując: Jest nowe opowiadanie [KLIK] i jak tym razem coś się stanie, że nie zakończę tej historii to oficjalnie oznajmiam, że wtedy usunę drugiego bloga i nie będę się bawić w pisanie dwóch opowiadań, skoro jestem taka roztrzepana ;D
Resztę wakacji przeznaczę na pisanie, tak samo początek roku szkolnego. Potem pewnie wszystko będzie rzadziej dodawane, nie wiem. Jeszcze są 4 dni wakacji, co nie... ;(

21.08.2015

11. Promotion



Było ciemno. Szatynka nie była w stanie nic dostrzec, ale wiedziała, że jest na zewnątrz. Czuła wiatr.
- Taka głupia - usłyszała głos, dobiegający od młodej dziewczyny stojącej kilka kroków od niej.
- Kim jesteś? - zapytała.
- A ty?
- Violetta - odpowiedziała szatynka i usłyszała w odpowiedzi śmiech.
Zrobiło się jaśniej, ale wciąż była noc. Dziewczyna się rozejrzała.
- Zabiłaś mnie - usłyszała ponownie i nagle ujrzała brunetkę. - Zabiłaś mnie - powtórzyła,
- Lara? - zapytała Violetta z niedowierzaniem w głosie.
Przed nią stała siostra. Wyglądała schludnie, ale była blada.
- Zabiłaś mnie - powtórzyła. - Dla niego.
Odwróciła się w lewą stronę i spojrzała na bruneta.
- Zabiła nas oboje - szepnął do Lary. - Teraz my zrobimy to samo - powiedział, a szatynka się zlękła.
- Leon... - jęknęła Violetta.
Nagle czuła poczucie winy i zażenowanie własną osobą. Nie.
Ona nienawidziła samą siebie.
Była swoim własnym wrogiem.
Miała krew na rękach.
- Nie! - krzyknęła Lara. - Chcę, aby cierpiała. Tak, jak ja.