piątek, 31 maja 2013

Rozdział XXX: Leon odchodzi ze Studio'a


Co było w tej wiadomości ? Leon milczał.
- Nic się nie stało... - lekko się uśmiechnął
- Na pewno ?
- Taaak... - wyjąkał
- To czemu nagle posmutniałeś ?
- Wydawało Ci się. - odpowiedział
On próbuje coś ukryć... Przed chwilą się pogodziliśmy i już mnie okłamuje.
- Leon ! Proszę, powiedz mi o co chodzi. - spojrzałam mu w oczy
- Rodzinne sprawy... Nieważne...
- Dlaczego ?
- Co "dlaczego" ?
- Dlaczego próbujesz coś przede mną zataić ?
- Po prostu nie chcę Cie martwić moimi problemami.
Podniosłam się z ławki. Ja się zawsze dzieliłam swoimi sprawami z Leon'em.
- Co robisz ? - zapytał
- Idę stąd.
- Czemu ?
- Skoro mi nie ufasz i kryjesz się przede mną to po co mam tu z Tobą siedzieć i udawać, że wszystko okey ?
- To nie tak...
- A jak ?! - teraz krzyknęłam
- Usiądź. - zrobiłam tak jak kazał - Muszę odejść ze Studio'a.
- Co ?! Jak to ? Dlaczego ?!
- Mój ojciec ma poważne problemy finansowe w swojej firmie. Nie stać teraz moją rodzinę na czesne.
- Jak to się stało ? Niedawno... - przerwał mi
- Tak, wiem, niedawno  byliśmy bogaci. Ale czasami tak jest w życiu...
- Leon, porozmawiam z tatą i... - znowu mi przerwał
- Nie, poradzimy sobie sami, Violuś.
Czemu Leon nie pozwoli sobie pomóc ?
- Ale Studio bez Ciebie... to nie to samo... - zrobiło mi się smutno, codziennie widziałam go na zajęciach, a teraz ?
- Może uda mi się znaleźć jakąś pracę.
- Możesz mi dawać korepetycje. - uśmiechnęłam się, a on się zaśmiał
- Tobie ?
- Tak.
- Violuś, z czego ?
- Śpiewu...
- Masz głos lepszy ode mnie.
- Grać na fortepianie.
- Viola, nie. Mogę Cię jedynie nauczyć jeździć na motorze, ale to niebezpieczne, więc nie.
- Czemu ? Ja zawsze chciałam się nauczyć jeździć. - skłamałam
- To nieistotne. Nie pozwalam Ci.
- Co ? - zdziwiłam się
- Zrobisz sobie krzywdę. Violuś, to dla Twojego bezpieczeństwa.
- Boisz się, że będę lepsza ?
- To naprawdę nie jest bezpieczne. Boję się o Ciebie. Chcę mieć moją małą Violę całą. - pogładził mnie po policzku
- Już się tak nie podlizuj. I tak Ci pomogę znaleźć pracę czy tego chcesz, czy nie.
- Violuś...
- Chyba nie zaczniesz się teraz kłócić ? Przestań narzekać i odprowadź mnie do domu, późno się robi.
- Tak jest, Wasza Wysokość !
- Nie wydurniaj się i chodź. - zaczęliśmy się śmiać sami z siebie
Pomogę Leon'owi i nie obchodzi mnie jego zdanie.

Kiedy byłam w domu, powiedziałam o wszystkim tacie. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale tata się ostatnio
zmienił... Powiedział, że przemyśli sprawę i może uda się mu pomóc rodzicom Leon'a. Nie wiem o jaką pomoc dokładnie mu chodziło, ale to nieistotne.
Leon przyszedł po mnie, abyśmy razem poszli do Studio'a. Od razu się do niego przytuliłam. Na szczęście taty nie było w pobliżu.
- Czemu jesteś znowu taki smutny ? Będzie dobrze ! - pocieszyłam go
- Nie powiedziałem Ci... Dzisiaj mój ostatni dzień w Studio. Jutro nowy miesiąc i nowe czesne.
- Leon, porozmawiaj jeszcze z Pablo, skoro nie chcesz moich pieniędzy to je pożycz. Proszę. - nalegałam
- Nie, Vioetta. Nie zrobię tego.
Jaki on uparty.

W Studio pożegnał się ze wszystkimi. Było mi smutno. Ale martwiła mnie jeszcze szczęśliwa mina Diego'a.
Na zajęciach z Angie ustalaliśmy jakie piosenki zaśpiewamy podczas program uw telewizji:
- A może by tak wykorzystać "Podemos" - zapytała, gdy dowiedziała się, ze nic nie wymyśliliśmy
- Tak, to świetny pomysł. - powiedział Antonio, który nagle wszedł do sali z Pablo'em
- Co ty na to Violetta i Leon. - zapytała nas
- O, nie... Leon musi odejść ze Studio'a. To ktoś inny zaśpiewa za niego.
Byłoby tak wspaniale zaśpiewać z nim "Podemos".
- Może Diego ? Violetta zgadzasz się ? - zapytał Pablo

środa, 29 maja 2013

Rozdział XXIX: Nasi przyjaciele mają plan


Kiedy się odwróciłam, serce mi zabiło. Leon... Tak mi go brakowało, chociaż zerwał ze mną rano. Stałam i milczałam. Patrzyłam na niego, na jego oczy, usta, nos, uczesane włosy, brakowało tylko tych jego dołeczków jak się uśmiechał. W jednej sekundzie przypomniałam sobie wszystkie chwile z nim spędzone.
- Violetta ? - wyrwał mnie z myśli - Co ty tu robisz ?
- Ja ?
- Tak... Wszystko okey ?
- Nie, Leon. Nic nie jest okey. Zerwałeś ze mną, przyjaciele mnie zaprosili na karaoke, a teraz mnie wystawili. - spuścił wzrok - A ty co tu robisz ?
- Andreas powiedział, że ma mi coś ważnego do powiedzenia i, że mam być w Resto o tej godzinie. Wszystko jasne, to ich plan. - powiedział
Oboje milczeliśmy. 
- Przepraszam, nie będę zabierała Twojego czasu, pójdę już do domu. - powiedziałam
- Violetto... - szepnął, ale udałam, że tego nie słyszałam
Za bardzo mnie to bolało, aby stać i patrzeć na niego, kiedy wracały do mnie wspomnienia. Piękne wspomnienia, których dobiegł koniec.
Kiedy wyszłam z baru podbiegł do mnie Leon i złapał za rękę. Moje ciało znowu ogarnęło to ciepło jego dotyku. Nie, czemu on to robi ? Chce mnie bardziej zranić ?
- Violu... - zaczął, ale jego oczy napełniły łzy
Nigdy go takiego nie widziałam. 
- Leon, ty płaczesz ? - szepnęłam
On mi nic nie odpowiedział. Patrzył na nasze złączone ręce. Miałam wrażenie, że żałuje dzisiejszych słów.
- Violu, ja Cię przepraszam... Jestem największym idiotą świata. W dodatku Ci nie wierzyłem. Ja... nie mogę bez Ciebie żyć. Ja Cię kocham, ciągle o Tobie myślę. Proszę, wybacz mi... - powiedział i znowu zaczął płakać
Czułam się strasznie. Wiem, że to nie ja z nim zerwałam, tylko on ze mną, ale płakał przeze mnie. Leon płakał. Pierwszy raz w życiu go takiego widziałam. Wybaczyć mu ? Ale to on ze mną zerwał. Chociaż teraz tego żałuję, a ja też o nim nie mogę przestać myśleć. 
Pociągnęłam go za rękę na ławkę. Na Naszą ławkę. Na tą, na której mnie pierwszy raz pocałował. Myślę, że Leon domyślił się o co mi chodzi, bo już tak nie płakał. Kiedy usiedliśmy, mocno go przytuliłam. 
- Kocham Cię, Leoś. - szepnęłam mu do ucha
- Czyli wybaczasz mi ?
- A gdybym Ci nie wybaczyła to bym Cię czule ściskała i mówiła, że Cię kocham ?
Leon się uśmiechnął. Nie płakał już, cieszył się. Przybliżył swoją twarz do mojej i mnie pocałował. Ta chwila trwała tak długo, nagle świat się zatrzymał. Mogłabym z nim spędzić resztę życia. 
Kiedy się od siebie oderwaliśmy, zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz.
- Francesca.
- Odbierz.
- I co im mam powiedzieć ?
- Powiedz, że Cię wystawili i poszłaś do domu.
- Ty mój kłamco ! - Leon się zaśmiał - Okey...
Odebrałam telefon.
- Halo ? Viola ?
- Tak. Fran, czemu mnie wystawiliście ?
- Przepraszamy Cię... Gdzie jesteś ?
- W domu.
- To przyjdziemy do Ciebie.
- Nie, jestem zajęta...
- Czym ?
- Eee.... - Leon zaczął mi coś pokazywać na migi, zaczęłam się śmiać jak nienormalna, bo wyglądał zabawnie
- Niech zgadnę, Leon jest z Tobą i wcale nie jesteście w parku ? - zapytała Fran, która w tej chwili też się zaczęła śmiać
- Skąd wiesz ?
- Nasz szatański plan się powiódł i przed chwilą byliśmy u Ciebie w domu.
- Możecie być z siebie dumni !
- Jesteśmy. Okey, już Wam nie przeszkadzamy ! - krzyknęła do słuchawki Fran i się rozłączyła
Nasi przyjaciele są wspaniali. To dzięki nim się pogodziliśmy.
Nagle usłyszałam sygnał wiadomości Leon'a. Zobaczył ekran telefonu i nagle posmutniał.
- Leon, co się stało ?

Rozdział XXVIII: Krótka wymiana zdań


Mam już tego dosyć. A dokładnie jego. Wtrąca się w moje życie. Zaraz... Violetta ! Nie możesz na to pozwolić...
- Co chcesz mi powiedzieć ? - warknęłam
- Tylko, że...
- Tylko co ?
- Na osobności...
- Fran, Cami nie chcę Was wyrzucać... - przerwały mi
- Spotkamy się później. Pa !
Moje przyjaciółki wyszły z pokoju. Zastanawiałam się czy to dobry pomysł, żeby porozmawiać z Diego'iem, ale muszę mu chyba coś wyjaśnić.
- Dobrze, jesteśmy sami. Co chcesz mi powiedzieć ?
- Bo ja... - zaczął mówić
O co mu chodzi ?
- No, co ? Diego nie mam czasu !
Podszedł do mnie tak blisko, że bliżej się nie dało. Schylił głowę. Odsunęłam się gwałtownie. Znowu próbował mnie pocałować.
- Bo ja Cię, Violetto kocham...
Zamurowało mnie. On sobie żartuje czy co ? A nawet jak nie to nie daje mu prawa, aby rozwalać mi życie.
- I co ? - zapytałam - Myślisz, że to Ci daje prawo do wtrącania się w moje sprawy ? Rozwalania m związku z Leon'em ?
- Serio ? Wolisz chodzić z tym gamoniem ? - zaśmiał się
- To nie jest gamoń ! Ty nim jesteś. Nie mówisz prawdy. W takim razie skąd mam wiedzieć czy teraz mnie nie oszukujesz ?
- Musisz mi uwierzyć...
- Nic nie muszę. Jeszcze raz spróbujesz mnie pocałować to pożałujesz, Diego.
- Ale przecież on z Tobą zerwał, ja bym Ci tego nigdy nie zrobił.
- To była Nasza ostatnia rozmowa. trzymaj się ode mnie i od Leon'a z daleka.
- Przecież powiedziałaś, że moja obecność w Studio Ci nie przeszkadza.
- Najwidoczniej się myliłam. Proszę Cie tylko, abyś się do Nas nie zbliżał. To tyle. A teraz już idź.
- Violetto... - zaczął
- Wyjdziesz sam, czy mam zawołać kogoś, żeby Ci pomógł ?
Chyba mu za bardzo dowaliłam... Ale... Sam zawinił...
Diego wyszedł z pokoju. Zadzwoniłam do Francesci:
- Viola ? - usłyszałam w słuchawce - I co ?
- Nic, porozmawialiśmy sobie i dałam mu do zrozumienia, że ma się do mnie nie zbliżać. Fran... Co robił Diego w mojej szafie ?
- Przepraszamy Cię za to Violu, ale kiedy byłaś w kuchni Diego nagle wszedł do pokoju i mówił, że musi z Tobą porozmawiać. Wiedziałyśmy, że jest Ci ciężko, więc kazałyśmy mu wyjść, ale ty już byłaś przy drzwiach i nie było innego miejsca do ucieczki, więc...
- Rozumiem, ale nie róbcie już tego nigdy więcej, ok ?
- Dobrze, Violu. Idziemy całą paczką potem do klubu karaoke, chcesz iść z nami ?
- Sama nie wiem...
- Violu....
- Okey. O której ?
- Za godzinę, spotykamy się przy Resto.
- Okey, do zobaczenia
Rozłączyłam się.

Karaoke z przyjaciółmi. To dobry pomysł ? Może powinnam pójść na tor do Leon'a. Nie, nie mogę o nim myśleć. Kogo ja oszukuję.. Ja go kocham, nie przestanę o nim myśleć. Dlaczego się rozstaliśmy. O, nie... Znowu te łzy mi napływają do oczu... Muszę być silna.
Ubrałam się jak najładniej umiałam. Nie mogę zepsuć wieczoru z przyjaciółmi. Kiedy byłam już gotowa poinformowałam tatę o tym, że wychodzę. Był lekko zdziwiony, ale się zgodził.


Stałam przed Resto. Spóźniają się... Przecież miało być za godzinę. Weszłam do środka zobaczyć czy tam ich nie ma. Był tłum ludzi, ale wśród nich nie było moich przyjaciół. Podeszłam do brata Francesci:
- Luca, gdzie jest Fran ?
- Mówiła, że idzie do jakiegoś klubu karaoke i wyszła ze swoim przyjaciółmi.
- Niemożliwe... - zaczęłam mówić do siebie, wystawili mnie ?
- To samo jej powiedziałem. Przecież może tutaj śpiewać !
Zadzwoniłam do Fran, nie odbierała. Potem do Cami, Maxi'ego, Naty, i Braco. Włączła się automatyczna sekretarka. Oni robią sobie żarty ?
- Violetta ? Co ty tu robisz ? - usłyszałam

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział XXVII: Niechciany gość


Ktoś siedział koło mnie i mnie przytulał. Twarz miałam wciąż ukrytą w dłoniach. Podniosłam głowę. Myślałam, że obok mnie siedział któryś z moich przyjaciół, ale to był Diego... Przegładził ręką moje włosy.
- Co ty robisz ? - zapytałam drżącym głosem
- Jestem przy Tobie. - odpowiedział
- Ale... - zaczęłam mówić, ale do moich oczu znowu napłynęły łzy
- Cicho już...nie płacz...nie warto... - pocieszał mnie
Znowu mnie przytulił. Był przy mnie tak blisko, że czułam zapach jego perfum. Nie miałam siły, żeby wstać i odejść. Byłam załamana i zrozpaczona. 
- I co ? Znowu powiesz, że nic Cię z nim nie łączy ? - zapytał ktoś
Wyrwałam się z ramion Diego'a i spojrzałam kto to powiedział. Przed nami stał Leon.
- Idź stąd. - warknął Diego
- Już idę. Nie będę przeszkadzał zakochanej parze. 
Znowu poczułam łzy na mojej twarzy i ich słony smak. Zaczęłam znowu płakać. Diego znowu chciał mnie pocieszyć, ale szybko wstałam.
- Zostaw mnie w spokoju ! - krzyknęłam do niego
Stanęłam przy Leon'ie, który patrzył na tą sytuację, chociaż przed chwilą miał już iść.
- Dla Twojej wiadomości nic mnie z nim nie łączy... - przerwał mi
- A to ?! Przytulaliście się !
- To Diego mnie przytulił ! Bo zerwałeś ze mną ! Mnie to zabolało, Leon. Ja Cię kocham ! Widzisz, problem polega na tym, że mi nie wierzysz.! Gdzie w naszym związku zaufanie ? - krzyknęłam i pobiegłam w stronę domu
Może to i dobrze, ciągle jakieś nieporozumienia nas dzieliły. Miałam już tego dosyć.

Kiedy weszłam zdenerwowana do domu tata się zdziwił na mój widok.
- Co tu robisz ?
- Mieszkam ! - powiedziałam przez łzy, bo znowu zaczęłam płakać
Pobiegłam górę. Nie słuchałam pytań taty. Wpadłam do pokoju i zamknęłam się. Rzuciłam się na łóżko i ukryłam twarz w poduszce. Nie chciałam już płakać, ale nie mogłam przestać. 

- Violu ? - słyszałam głos Angie
Po 10 minutach...
- Violetto ? Co się znowu stało ? - zapytał tata
20 minut później, czy tam dalej, straciłam poczucie czasu:
- Violu... - zaczęła mówić Angelika - Powiedz nam o co chodzi.

Postanowiłam przestać moczyć poduszkę i otworzyłam pamiętnik. Opisałam w nim cały ból i zrobiło mi się lepiej. Ktoś zaczął stukać w drzwi. 
- Dajcie mi spokój ! - krzyknęłam
Moje drzwi doznały w tej chwil walenia:
- Violu ! Otwórz, proszę. Chyba nas nie wyrzucisz. To ja Fran, przyszłam z Cami.
Wstałam i otworzyłam im drzwi. Cieszę się, że przyszyły, myślałam, że się obraziły albo coś.
- Wejdźcie.
- Jak się czujesz ? - zapytała Fran
- Teraz trochę lepiej.
- Nie martw się, Violu. Zaraz zapomnisz o tym co się stało ! - krzyknęła Cami
- Dziękuję Wam, ale... Ja o Leon'ie chyba nigdy nie zapomnę.
- Będzie dobrze. - pocieszyła mnie Fran - A tak ogólnie to co Cię łączy z Diego ?
- Nic. Chodzi o to, że właśnie nic mnie z nim nie łączy.
- To czemu zaśpiewałaś z nim piosenkę ? - zapytała Cami
- Sama nie wiem. Chciałam być miła, wiedziałam, że to dla niego ważne, a nikt nie chciał z nim śpiewać.
- Rozumiemy.
- Gdzie moje maniery... Chcecie coś do picia albo jedzenia ?
- Czy ja wiem... - powiedziały obie
- Olga upiekła ciasteczka.
- Jeżeli to nie problem... - zaczęły obie mówić i uśmiechać się
- To ja zaraz przyjdę, poczekajcie.
- Pójdziemy z Tobą.
- Nieee... Pójdę jeszcze tacie powiedzieć, że żyję.

Zeszłam na dół i weszłam do gabinetu taty. Ku mojemu zdziwieniu była tam Angie, oboje się uśmiechali.
- Violu, wszystko w porządku ? - zapytała
- Taak...Jest u mnie Fran i Cami. Chciałam powiedzieć, że już się lepiej czuję i przepraszam, że Wam nic nie powiedziałam.
Poszłam potem do Olgi po ciastka. Ciekawe o czym Angie rozmawiała z tatą. Weszłam do pokoju. Dziewczyny wydawały się jakieś dziwne i zmieszane.
- Przyniosłam ciastka i sok pomarańczowy !
- Super ! - krzyknęły
- Wszystko okey ? - zapytałam
- Co ? Nie, znaczy tak ! - krzyknęła Francesca
- W jak najlepszym. - potwierdziła Camila
- A, Violu. Nie musisz iść po... - zaczęła Fran
- Po sok ? - zapytała szybko Cami
Czemu się jak dziwnie zachowują ?
- Przecież przyniosłam...
- Cami ! - krzyknęła Fran
- No co ? Zestresowałam się !
- O co chodzi ?
Dziewczyny milczały.
- No....?
- Powiedzieć jej ? - zapytała Cami
- Nie ! - krzyknęła Fran
- Tak !
- No dobra... Więc...w Twojej szafie... - zaczęła Fran
- W mojej szafie co...?
Przyjaciółki znowu milczały, więc poszłam sprawdzić o co chodzi. Odsunęłam ubrania i... Diego. Śmiał się.
- Co on tu robi ?
- Przyszedł.
- I ot tak sobie wszedł do szafy ?
- Nie chciałyśmy Cię denerwować, Violu...
Podeszłam do chłopaka i pociągnęłam go za rękę.
- Wyjdź. - powiedziałam
- Ale poczekaj !
- Wyjdź z mojego pokoju, a potem z domu. - powtórzyłam
- Pozwól mi chociaż powiedzieć to po co tu przyszedłem.


niedziela, 26 maja 2013

Rozdział XXVI: Duet Diego'a



W Sali panowała głucha cisza. Nikt nie lubił Diego’a. Kto by chciał z nim śpiewać.
- Dobrze, rozumiem, że potrzebujecie czasu, aby to przemyśleć. Może Diego pokażesz nam wstępnie piosenkę ? – zapytała Angie
- Tylko potrzebuję kogoś kto mi pomoże ją zaśpiewać. – powiedział
- No tak…
Angie spojrzała na klasę.
- Ludmiła ?
- Ja ? Ja nie mogę…
- Jak to nie możesz ?
- Dobrze, Angie, skoro nikt nie chce ze mną śpiewać to przerobię ten duet na solo. – powiedział smutno Diego
- Ja z Tobą zaśpiewam. – odparłam
Co ty robisz, Violetta ?
- Oczywiście na próbę, aby pokazać…
Diego wstał i podał mi kartkę. Spojrzałam na tekst. Tytuł piosenki nosił „Yo Soy Asi”. Zaczęliśmy śpiewać...

Escucha y siente
Sube el volumen vas a enloquecer
Entiende y siente
De corazones rotos soy el rey
Yo soy el rey
Yo soy el rey oh
Perdiendo el control 

Dime el ritmo ponte a bailar
Ven conmigo déjate besar
Yo sé te va a gustar, mi estilo te va a conquistar
Mis pies te mueve al compás
se que no lo puedes evitar ,
No intentes luchar , Mi estilo te va a Conquistar

(…)

Diego patrzył mi głęboko w oczy.  Ja udawałam, że tego nie widzę i chowałam się za kartką. To był jednak zły pomysł, żeby z nim śpiewać. Kiedy piosenka się skończyła Diego się do mnie przybliżył. Gwałtownie się odsunęłam i odeszłam usiąść na swoje miejsce.
- Dobra robota. Myślę, że możemy przedstawić tą piosenkę. Tylko musisz znaleźć sobie partnerkę chyba, że Violetta z Tobą zaśpiewa. Dobrze, ktoś ma jeszcze jakiś pomysł ? - powiedziała Angie i spojrzała się na wszystkich
Wszyscy patrzyli się na mnie i Diego’a. Kątem oka dostrzegłam, że Leon jest zły. Ja go nie rozumiem. Najpierw ze mną nie rozmawia, a potem się tak zachowuje.
- Nikt nie ma żadnej piosenki ? – zapytała Angie – W takim razie przygotujcie coś na następną lekcję. Wypadałoby pokazać coś nowego.

Zadzwonił dzwonek. Wyszłam z Sali i poszłam w stronę szafek.
- Violetta. – usłyszałam głos Leon’a – Musimy porozmawiać.
- O czym ? – zapytałam
- Dobrze wiesz o czym.
- Nie, Leon. Nie wiem. Jeżeli Ci chodzi o tą piosenkę na lekcji Angie to zrobiłam to tylko dlatego, że nie wiemy jaki jest Diego. Ma prawo się tu uczyć. Ma prawo pokazywać i śpiewać własne piosenki. Chciałam mu pomóc. Dopóki się nie dowiemy kto mówi prawdę, czy Ludmiła, czy Diego nie możesz go oceniać. – powiedziałam
- Słyszałem Waszą dzisiejszą rozmowę rano. Skoro go nie znasz to o jakiej rozmowie mówił i skąd masz jego numer.
- Naprawdę Leon to, że jesteśmy razem nie zobowiązuje mnie do składania raportu z kim i kiedy rozmawiałam. – warknęłam
Byłam zła. Dobrze, spotykam się z Leon’em, ale on naprawdę przesadza.
- Kiedyś byłaś ze mną szczera, a teraz mnie oszukujesz. – powiedział smutno – Nie chcę tego mówić, ale…Nie możemy już być razem...
- Zawsze byłam z Tobą szczera, Leon.  Ale ty ciągle jesteś zazdrosny o Diego’a… Mówisz, że zabierze Ci dziewczynę. Ja go nie kocham, jest mi obojętny. Skoro mi nie ufasz to chyba dobrze, że z nami koniec. – powiedziałam przez łzy
Nie wierzę, że Leon ze mną zerwał. Ja go tak bardzo kocham. Wybiegłam zapłakana ze Studio.
- Violu, zaczekaj ! – usłyszałam
Może to i lepiej, że się rozstaliśmy. Ciągle dzieliły nas nieporozumienia. Co ja mówię ? Przecież powinniśmy stawić czoła trudnościom, a nie pozwalać rozwalać nasz związek.

Usiadłam na ławce w parku. Płakałam z ukrytą twarzą w rękach. Ktoś usiadł obok i mnie przytulił.

sobota, 25 maja 2013

Rozdział XXV: Jedna prawda, jedno kłamstwo


Dobra. Zgubiłam się. O co tu chodzi ?! Mam tego dosyć. Najgorsze jest to, że nie wiem komu wierzyć. Ludmiła jest wredna i często kłamie. A Diego... No, właśnie. Tak naprawdę nie wiem kim on jest.
- Chyba nie wierzycie w tą bajeczkę, którą Wam wcisnął ?! Ja Was tylko ostrzegam. Szczególnie Ciebie, Leon. Diego ma chrapkę na Violettę. Dlatego z nim zerwałam. On tak naprawdę chciał się dostać do Studio, a ja mu w tym nieświadomie pomogłam. Nie wiem co on kombinuje. Kazałam mu spadać, ale on powiedział, że dałam się nabrać na jego plan, więc czemu ma się nie udać na innych. Powiedział też, że mi nie uwierzycie. I co ? Tak jest ? Dobrze, wiem, że próbowałam rozwalić Wasz związek, ale ja... Ja się zakochałam w tym beznadziejnym idiocie, który to tylko wykorzystał do swoich planów. Tak naprawdę Leon, ja Cię nigdy chyba nie kochałam, wydawało mi się. Po prostu zachowywałam się jak Diego. Przepraszam. Ale dla Waszego dobra, uwierzcie mi i uważajcie na niego. - powiedziała i westchnęła kiedy skończyła mówić
- Ludmiła... Nie wiemy czy... - przerwała Leon'owi
- Wiem co chciałeś powiedzieć. Rozumiem. Nie chcecie się ze mną zadawać. Ale musicie mi uwierzyć !
Znowu nikt nic nie mówił. Mamy dwie wersje historii podane przez dwóch kłamców.
- Już sobie idę, nie martwcie się. Tylko chciałam... Naty, przepraszam Cię i dziękuję.
- Za co mi dziękujesz ? - zapytała nieśmiało Natalia
- Nasza ostatnia rozmowa uświadomiła mi, że jestem wredna i tak dalej... Zrozumiałam jaka byłam dla innych. Dobra, muszę iść. Proszę, przemyślcie to i nie każcie mi potem mówić: A nie mówiłam. - powiedziała Ludmiła i odeszła
Kiedy upewniliśmy się, że jej nie ma rozpoczęliśmy dyskusję:
- Myślę, że mówi prawdę, naprawdę jej ostatnio dokopałam. Jakby była zła inaczej by się zachowywała. - zaczęła Naty
- Też mi się wydaję, że się zmieniła. Sumienie się odezwało. W końcu została sama. Straciła przyjaciółkę i chłopaka. - powiedziała Cami
- Leon, a co ty o tym sądzisz ? Znasz dłużej i jakby hm..bliżej Ludmiłę, była kiedyś Twoją dziewczyną. - zapytał Maxi
- Nie wiem co o tym myśleć. Ludmiła zawsze miała jakiś chytry plan. Martwi mnie jednak Diego. I tak, i tak chce mi zabrać dziewczynę. - odpowiedział
Słowa Leon'a mnie zabolały. Rozmawialiśmy już na ten temat. On naprawdę wierzy, że mogłabym go zostawić dla Diego'a.
- Violu, a ty ? - zapytała Fran
- Nie wiem, już się pogubiłam. Przepraszam, ale muszę iść już do domu. - powiedziałam
- Nie ma sprawy. - powiedziała Cami - My też chyba zaraz pójdziemy do domu.
- Odprowadzę Cię. - powiedział Leon
- Nie... Pójdę sama, Leon.
- Na pewno ?
- Tak, widzimy się w poniedziałek, w Studio.
- Dopiero w poniedziałek, Violuś ? - jęknął
- Tak, mam dużo spraw rodzinnych na głowie. Chciałabym spędzić czas z tatą, Angeliką i Angie. Pa !
Odeszłam jak najszybciej. Nawet go nie przytuliłam na pożegnanie. Jak Leon mógł tak powiedzieć ? Może i Diego chce mnie jemu odebrać, ale ja chyba też mam coś do powiedzenia.

W niedzielę poszłam z tatą, Angie i Angeliką do Wesołego Miasteczka. Bawiliśmy się świetnie. Nawet tata ! Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć. Najbardziej podoba mi się to, na którym jestem z Angie i Myszką Miki.
Niestety weekend szybko się skończył i w poniedziałek musiałam iść już do Studio. Jak to dobrze, że niedługo wakacje.
Kiedy weszłam rano do Studio, zobaczyłam Diego'a. Stał ze sztucznym uśmieszkiem przy sali Angie. Moi przyjaciele patrzyli czasem na niego i coś potem do siebie mówili.Dopiero potem dostrzegłam wśród nich Leon'a. Nagle podszedł do mnie Diego.
- Przemyślałaś Naszą rozmowę ? - zapytał głośno
Co ? Jaką rozmowę ? Aaa...pewnie mu chodzi o tą w sobotę.
- Nie. Nie miałam czasu myśleć o takich bzdurach. - powiedziałam stanowczo, dając mu do zrozumienia, że mnie nie obchodzi
- Rozumiem. Jak będziesz znała odpowiedź to daj znać. Masz mój numer. - powiedział tak głośno, że chyba wszyscy w Studio usłyszeli i mrugnął do mnie
Co on sobie myśli ? On tak specjalnie robi.
Zadzwonił dzwonek. Nie podchodziłam już do przyjaciół tylko weszłam do sali i usiadłam tam gdzie zwykle. Obok mnie nikt nie usiadł. Nawet Leon. Zamiast niego, miejsce zajął Diego. Miałam ochotę mu przywalić. To on wszystko psuje. Do sali weszła Angie:
- Słuchajcie, mam dla Was świetną nowinę ! - powiedziała na powitanie
- Jaką ? - zapytaliśmy chórem
- Jak wiecie przedstawienie odniosło wielki sukces. Zostaliście zaproszeni do udziału w programie telewizyjnym.
To świetnie ! Będziemy mogli pokazać swój talent w telewizji !
- Macie jakieś pomysły ? Możemy wystąpić z trzema piosenkami.
W sali wszyscy zaczęli rozmawiać. Rękę podniósł Diego.
- Napisałem piosenkę. Duet. Mógłbym go zaśpiewać tylko nie mam z kim. - powiedział
- Jest jakaś chętna, żeby zaśpiewać tą piosenkę z Diego'iem ? - zapytała Angie

piątek, 24 maja 2013

Rozdział XXIV: Dzień z przyjaciółmi


Co ja mam powiedzieć ? Z jednej strony nie chcę, żeby został, bo mnie oszukał i działał z Ludmiłą, ale z drugiej strony nie mogę mu zniszczyć marzeń. Co ty gadasz Violetta ?! Sam je sobie zniszczył. Ale... Ja tak nie mogę. To dla niego chyba naprawdę ważne i szansa...
- Jeżeli chcesz, to zostań w studio.... - odpowiedziałam
- Co ?! - krzyknął Diego z Leon'em
- Skoro Studio Ci dużo daje, to nie mam prawa Ci tego odbierać. - powiedziałam
- Dziękuję ! - przytulił mnie Diego - Przepraszam, już idę...
Poszedł w stronę wyjścia.
- Czemu się na to zgodziłaś ? - zapytał się zły Leon
- A czemu nie ?
- On działał z Ludmiłą.
- Leon, ty nic nie rozumiesz. Skoro dostał się do Studio to po co mu to zabierać. To nie jego wina, że Ludmiła chciała nas rozdzielić.
- Niech Ci będzie...
- Leon, o co chodzi ?
- Nic... Po prostu Cię bardzo kocham i nie chcę, aby jakiś Diego mi Cię odbierał.
- Też Cię kocham, Leoś. - przytuliłam go mocno - A teraz chodź, bo zaraz zasnę tu na stojąco.
- Wtedy Cię osobiście zaniosę do domu. - uśmiechnął się

Następnego dnia spałam do południa. Zeszłam rano na śniadanie. Nikogo nie było.
- O ! nasza mała Violetta wreszcie wstała ! Siadaj, zaraz Ci coś przyniosę. - powiedziała Olga, gdy mnie zobaczyła
Po chwili wszyscy się zjawili i mówili jacy są ze mnie dumni. Zapomniałam, że wczoraj nie miałam jak z nimi po występie porozmawiać, bo po konferencji byłam już pół-żywa.
Kiedy zjadłam już śniadanie, zadzwonił dzwonek do drzwi. Ciekawe kto to. Pewnie Fran, Cami lub Leon. Pomyliłam się. Gdy otworzyłam drzwi ukazała mi się sylwetka Diego'a. Czego on znowu chce.
- Cześć.
- Po co przyszedłeś ?
- Chciałem Ci tylko podziękować, że mi wybaczyłaś i spytać się czy zostaniesz moją przyjaciółką.
- Przyjaciółką ? - zdziwiłam się
- Taak....
- Mam być Twoją przyjaciółką ?
- Właściwie nikogo oprócz Ludmiły, z którą nie chcę utrzymywać kontaktu, nikogo tak dobrze jak Ciebie nie znam.
W sumie racja.
- Bez obrazy, Diego, ale muszę to przemyśleć. To, że nie mam nic przeciwko, żebyś został w Studio, nie zmienia faktu, że mam ochotę z Tobą rozmawiać.
- Rozumiem. To był głupi pomysł, przepraszam. Muszę już iść. - powiedział i odszedł
Dopiero potem zdałam sobie sprawę, że byłam ubrana w piżamę. Postanowiłam jak najszybciej się przebrać i napisać mojej przyjaciółce Fran, o Diego'u. Ona mi tylko odpisała:

Uważaj na niego, Violu. To, że to był spisek Ludmiły to nie znaczy, że Diego jest inny.

Usłyszałam z dołu krzyk Angie:
- Violu, Leon do Ciebie !
Tak się cieszę, że przyszedł. Tylko czy mówić mu o tym, że Diego u mnie był ?
- Hej, kochanie. - przywitał się ze mną
Usłyszałam głośne chrząknięcie taty, stojącego w drzwiach gabinetu. Tata akceptuje nasz związek, ale jeżeli pocałuję przy nim Leon'a, przypomina o swojej obecności.
- Cześć, Leon.
- Camila i Francesca wymyśliły dzień w parku. Chcesz iść ?
- Jasne. Chodźmy. - tata głośno kaszlnął - Zaraz, Leon.... Tato, czy mogę wybrać się z przyjaciółmi do parku, na świeże powietrze ?
- Oczywiście, Violu.
Takie sytuacje ostatnio mnie zaczęły irytować. Chociaż dobrze, że tata się zgadza na moje wyjścia z domu.

Kiedy byliśmy już na miejscu., okazało się, że wszyscy już są.
- To co chcecie robić ? - zapytał Maxi, trzymający Naty za rękę
- Jak to co ?! Będziemy się bawić ! - krzyknęła z entuzjazmem moja włoska przyjaciółka, Fran
- W co ? - zdziwiliśmy się wszyscy
- No, nie wiem. Może na przykład w berka ? - zaproponowała

Biegaliśmy się tak po parku jak nienormalni przez kilka minut. Potem wymyśliliśmy konkurs. Skok w dal. Wygrał Leon.
- I kto jest mistrzem ? - zaczął śpiewać i tańczyć
Leon jest wariatem ! Ale moim wariatem !
Wszyscy zaczęli się z niego śmiać.
- Zazdrościcie mi po prostu tylko wygranej... Jak tacy jesteście to już się z Wami nie bawię. - obraził się
- Violu ! Zrób coś z tym swoim chłopakiem ! - zaczęli do mnie krzyczeć
Leon wcale nie pomagał. Znowu zaczął tańczyć i śpiewać. Podeszłam do niego.
- Leoś ! Nie obrażaj się. Jestem z Ciebie dumna, że wygrałeś ! - przytuliłam się do niego
- Tylko Violuś mnie rozumie ! - krzyknął i wziął mnie na ręce
Pisnęłam i krzyknęłam:
- Postaw mnie !
Znowu zaczęliśmy się śmiać. Było nam tak wesoło. Moi zwariowani przyjaciele.
- O, tu jesteście ! - ktoś krzyknął
Przed nami stanęła Ludmiła. Leon mnie postawił.
- Czego tu chcesz ? - warknął na nią
- Nie musisz być taki dla mnie niemiły. Przyszłam Wam pomóc.
- W czym chcesz nam pomóc ?
- Uratować Wasz związek. - odpowiedziała
- To jakiś żart ? Diego nam powiedział, że go wynajęłaś, aby go rozwalić, a ty przychodzisz i chcesz nam pomóc ? - powiedziałam
- Nie rozumiem. - odpowiedziała
- Nie wynajęłaś Diego'a jako aktora, żeby rozwalił nasz związek ? - zapytałam
- Co ? Nie. Poznałam go w klubie karaoke. Był moim chłopakiem, ale potem z nim zerwałam.
Wszyscy staliśmy i nic nie mówiliśmy.
Czyli Diego nas oszukał czy to Ludmiła teraz nam próbuje wmówić kolejne kłamstwo ?

czwartek, 23 maja 2013

Rozdział XXIII: Prawdziwy Diego


To jakiś kiepski żart. Parę minut wcześniej przyznał się maczał w palce w sabotażu Leon'a, a przed poprzednią piosenką go sprowokował.
- Czego chcesz ? - warknęłam na niego
- Porozmawiać. - odpowiedział
- O czym ty chcesz jeszcze rozmawiać ?! Może jeszcze powiesz, że to nie Twoja wina i Ludmiła Cię zmusiła ?!
Diego tylko westchnął.
- Idź stąd.- warknął Leon - No co tak stoisz ?!
- Chciałem tylko wyjaśnić. - odpowiedział Diego
- Dobrze, mów. - odpowiedziałam, a Leon na mnie dziwnie spojrzał
- Wolałabym w cztery oczy. 
- Nie. Nie mam przed Leon'em tajemnic. Jeżeli Ci to nie pasuje, to przykro mi, ale Twój kolejny plan nie dojdzie do skutku.
- Pewnie mi nie uwierzycie, ale wolałem spróbować. Oczywiście opuszczę studio, chociaż ostatnio myślałem nad zostaniem w nim. Za dużo zepsułem... - przerwał mu Leon
- Do rzeczy.
- W skrócie: Nie jestem tym, za kogo mnie uważacie.
- To kim jesteś ?! - krzyknęłam - Nie mów, że jesteś dobrym chłopczykiem, którego zmusiła wiedźma do złego.
Nazwanie Ludmiły wiedźmą było bardzo przyjemne...
- Coś w tym stylu. Jestem aktorem.
- Co ? - wydusiliśmy
Aktorem ? W sensie, że Ludmila mu kazała grać złego i mnie podrywać. To nie ma sensu. Chociaż....
- Nie jestem jej chłopakiem. Nie oszalałem. Chodziłem na różne castingi, ale nikt mi nie dał roli. Potem spotkałem Ludmiłę...Okazało się, że jest bogata i szuka kogoś kto pomoże w jej spisku. - milczeliśmy  więc mówił dalej - Spodobało mi się w Studio, dowiedziałem się, że mam podobno dobry głos, wziąłem udział w przedstawieniu. Jednak nie czułem się teraz fair wobec Ciebie, Violetto. Okłamywałem Ciebie. Moim kolejnym zadaniem było pocałowanie Ciebie, ale ja tak nie mogę. Nie będę już grał, udawał. Jeżeli mnie nienawidzicie i nie chcecie na mnie patrzeć, mogę opuścić Studio, chociaż stało się ono dla mnie bardzo ważnym miejscem, gdzie mogę spełniać marzenia.
Czyli to wszystko to był spisek Ludmiły, gra Diego'a ?!
- Kochani, mieliście się przebrać ! - krzyknął Pablo - Już, już. 

Opowiedziałam wszystko dziewczynom. Nie mogły uwierzyć 
- Świetnie nas wszystkich nabrał, dziwne, że nie dostał żadnej roli. - powiedziała Fran
Wyszłyśmy z garderoby. Na scenie stał wielki stół, a za nim plakaty. 
- Prasa będzie Was pytała o różne rzeczy, nie denerwujcie się. - powiedział Antonio
Zajęłam miejsce obok Leon'a i Cami. Pytali nas o różne rzeczy. Skąd pomysł na przedstawienie, kto pisał piosenki, ile czasu trwały próby i tak dalej...Jeden dziennikarz rozpoznał nawet Diego'a:
- Od kiedy pan chodzi do tej szkoły ? Czemu pan nie chodzi już na castingi ?
- Do Studio uczęszczam niecały miesiąc. Postanowiłem na razie zrezygnować z aktorstwa i zając się moją muzyczną stroną.
Co on bredzi ? Cały czas gra super Diego'a. 
Dziennikarze pytali nas potem o nasze prywatne relacje. Z kim się kolegujemy itp. Ludmiła oczywiście musiała skłamać:
- Z Violettą jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami, prawda Violu ?
Chciałam powiedzieć, że jej nienawidzę, ale postanowiłam tego nie robić.

Po tym przedstawieniu i wywiadzie byłam strasznie zmęczona. Nie rozmawiałam z Leon'em o Diego'u. Siedziałam w wygodnym oparciu fotela na widowni opierając swoją głowę na jego ramieniu. Wszyscy chcieli iść już do domu. Na szczęście jutro weekend ! Mogę spać cały dzień ! 
- Violuś ? - obudził mnie głos Leon'a
- Tak ? Co się stało ? 
- Możemy już iść.
- A co z przemową Antonio'a ?
- Już była. - odpowiedział spokojnie
- Przecież miałeś mnie obudzić ! - walnęłam go lekko w ramię
- Ale tak słodko spałaś. Nie miałem sumienia Cię budzić. 
- Ojej. Powiedziałeś tak ładnie, że ci wybaczam. - pocałowałam go lekko w usta 
Wyprostowałam się, wzięłam torebkę, wstałam z miejsca, gdy usłyszałam:
- Violetto.
Razem z Leon'em odwróciliśmy się. Za nami stał Diego. Kiedy on da nam spokój ?
- Wiem, że jesteś zła. Mam pytanie. Czy mogę zostać w Studio ? Czy moja obecność będzie Ci przeszkadzała ? Ono naprawdę mi dużo daje. Rozumiem, że się nie zgodzisz. Nie chcę wracać, jeżeli będzie Ci to przeszkadzało.

środa, 22 maja 2013

Rozdział XXII: Ostatnia piosenka


Leon rzucił się z pięściami na Diego'a. Nie wiem jakim cudem odciągnęłam go od niego. Jak on mógł dać się sprowokować ? Diego się śmiał. Zaczęłam żałować, że nie pozwoliłam Leon'owi go walnąć. Ale gdyby to zrobił, miałby duże kłopoty, a tego nie chcę. Wokół nas zebrali się wszyscy uczniowie. Zaraz wchodzimy na scenę... Nikt nic nie mówił. Nikt nie wiedział co powiedzieć. Zastanawiałam się gdzie jest Ludmiła i czy Diego to naprawdę jej chłopak, czy to jej kolejny pomysł. 
Kiedy usłyszeliśmy brawa, weszłam na scenę...Nie mogę teraz myśleć o Diego'u. Zaczęłam śpiewać..."Ser Mejor" :

Hay algo que tal vez deba decirte
Es algo que te hace muy, muy bien

Zauważyłam na widowni tatę. Uśmiechał się. Tak się cieszę, że się zmienił. Na scenę weszła Camila, Braco i Naty. Dołączyli się do śpiewania:

Se siente tan real, está en tu mente

Teraz weszli już wszyscy...Razem z Diego...i Ludmiłą...:

Y dime si eres quien tu quieres ser

Nie zepsują mojego związku z Leon'em. Ja go kocham...Usłyszałam jego głos...:

Tómame la mano, ven aquí

Nie było słychać, że jest wściekły. Piosenkę zepsuł zbyt pewny siebie odgłos Diego'a:

El resto lo hará tu corazón

Czemu akurat muszę śpiewać po nim ? W dodatku z Ludmiłą...:

No hay nada que no puedas conseguir
Si vuelas alto

Teraz zaczynamy tańczyć. Obym nie pomyliła kroków ! 

Vamos a poder cantar
Y unir las voces
Vamos a poder lograr
Quitar los dolores
Y ahora respira profundo
Porque vamos juntos a cambiar el mundo

Czy to tata ?! Podszedł jak najbliżej sceny !

Kiedy skończyliśmy śpiewać piosenkę i usłyszeliśmy najgłośniejsze brawa w swoim życiu uświadomiłam sobie co muszę zrobić. Kurtyna w dół... 
- Muszę Wam powiedzieć, że to było wielkie show ! Jestem z Was dumny ! - krzyknął szczęśliwy Pablo
- Zgadzam się. Za rok urządzimy coś podobnego. - powiedział uradowany Antonio
- Idźcie się przebrać, czeka na Was dużo gości, aby Wam zadać pytania i zobaczyć prawdziwe gwiazdy !
Podeszłam do Leon'a. Przytuliłam go najmocniej jak umiałam i pocałowałam go. 
- Miałeś rację...Przepraszam...- szepnęłam mu do ucha
- To nie Twoja wina. Nie powinienem się dać sprowokować temu frajerowi. - powiedział
- Leon...
- Tak, kochanie ? - zapytał, patrząc na mnie swoimi pięknymi oczami
- Diego z Ludmiłą uknuli ten plan, żebyś nie przyszedł na przedstawienie. Tak właściwie co się stało ?
Leon stanął z założonymi rękami. Był zły.
- Siedziałem w domu, gdy zadzwonił telefon. Ktoś powiedział, że moi rodzicie mieli wypadek. Chciałem do nich zadzwonić, ale nie odbierali. Posłuchałem, więc tajemniczej osoby, że są w szpitalu na drugim końcu miasta. Dojazd zajął mi bardzo długo, a na miejscu okazało się, że nikt o nazwisku Verdas nie uległ żadnemu wypadkowi. Kiedy w końcu wróciłem do domu, okazało się, że zmartwieni rodzicie, po telefonie Angie, czekali na mnie. Cudem zdążyliśmy na przedstawienie.
- Czyli Diego do Ciebie zadzwonił...- szepnęłam
- Ludmiła musiała mi ukraść telefon, jak z nią dzisiaj rozmawiałem. - spojrzałam na niego pytająco
- Przyszła do mnie "porozmawiać" i... - przerwał mu Diego
- Musimy pogadać. - powiedział
O czym on chce znowu porozmawiać ? Mało szkód narobił ?

wtorek, 21 maja 2013

Rozdział XXI: Przedstawienie



To niemożliwe. Co się dzieje z tym Leon'em ? Nie ma zasięgu ? Ale czemu nie przyszedł na przedstawienie ? Coś mu się stało ? Nie, będzie dobrze. Na pewno jest zdrowy... Mogłam pójść z nim do parku. Bylibyśmy razem do przedstawienia. Wiedziałabym gdzie jest. A teraz ? Nie odbiera... "Abonent czasowo niedostępny".... Miał wypadek ? Spokojnie... Może pomylił tylko drogi... Zaraz powinien się tu zjawić. Zostało jeszcze pół godziny. Jeszcze tego brakuje, aby zastępował go Diego. Za każdym razem Leon jest o niego zazdrosny. Nie mógł by nie przyjść z własnej woli... Zaraz będzie...
- Jak to ? Czemu Diego ma zastąpić Leon'a ?
- Jest jego dublerem.
Zapomniałam o tym... Co się dzieje z tym Leon'em ? Pablo wyszedł.
- Czy Wam też wydaje się to trochę podejrzane ? - zapytała Fran
Spojrzałam na nią pytająco. Co miała dokładnie namyśli ?
- Tak, to naprawdę dziwne... - szepnęła Cami
- Dziewczyny ? Chyba nie myślicie, że Diego mu coś zrobił, żeby zagrać główną rolę ?!
Pochyliły smutno głową. Ale przecież on nie jest chyba do tego zdolny... Właściwie go nie znam...
- Puk, puk. Mogę ? - zapukała w otwarte drzwi Angie
- Taaak...
- Coś się stało ? - zapytała
- Nie ma Leon'a. Zastąpi go Diego
- Jak to go nie ma ?
- Po prostu nie przyszedł...
- Może coś mu się stało ? Violu, na pewno nie przegapiłby premiery ! Zadzwonię do jego rodziców.
- Masz do nich numer ? 
- Violu, jestem nauczycielką. Zaraz wracam.
Może Angie uda się coś dowiedzieć. Nagle weszła Naty.
- Camila, Francesca: Pablo Was woła.
- Po co ? - warknęła Fran
- Nie wiem...
Natalia, Camila i Francesca wyszły. Ni stąd, ni zowąd pojawiła się Ludmiła.
- Violu ! Słyszałam co się stało. Naprawdę musi być Ci ciężko ! Śpiewać piosenkę z Diego'iem. Ja bym na Twoim miejscu zrezygnowała. Ale ty jesteś inna...
Może Ludmiła ma rację...
- Dobrze, muszę już iść, wiesz makijaż mi się rozmazał. PA ! - krzyknęła i wybiegła z garderoby.
- Co tu robiła Ludmiła ? - zapytała się Fran, która przed chwilą się pojawiła
- Mówiła, że na moim miejscu by zrezygnowała. Ma rację. Nie mogę śpiewać z Diego'iem "Podemos". 
- Violu ! Przecież ona tak specjalnie powiedziała ! Jest Twoją dublerką. To ona by wystąpiła. Nie możesz zrezygnować. Już wiem chyba co tu nie gra. To chyba jej kolejny spisek... Idę do Maxi'ego, moze sie coś dowie od Naty.
Znowu zostałam sama...Francesca mówiła na rzeczy. To się składa w jedną całość.  
Siedziałam i patrzyłam się ciągle na ekran telefonu. Czasami próbowałam zadzwonić do Leon'a.
- Abonent czasowo niedostępny. - za każdym razem słyszałam w słuchawce
- Violu ! Wychodzimy na scenę ! - wpadł do garderoby zdyszany Maxi
Wyszłam z pokoju i stanęłam na scenie. Zaraz kurtyna się podniesie. Poczułam ucisk w gardle. Ręce zaczęły mi się pocić. Wszystko będzie dobrze...
Muzyka do "Te Creo" zaczęła grać. To twoja chwila, Violetta. Nikt jej nie zepsuje. 


No se si hago bien,
No se si hago mal
No se si decirlo,
No se si callar;

Que en tus brazos ya no tengo miedo,

Te quiero,
Te quiero.

Kiedy skończyłam śpiewać, usłyszałam gromkie brawa. Odwróciłam głowę w stronę kulis. Poczułam jak serce mi zabiło. Stał tam Leon ! Przyszedł. Zaśpiewa ze mną ! 
Zeszliśmy ze sceny, aby mogła wejść teraz Ludmiła z resztą. 
- Byłaś wspaniała, Violuś. - powiedział uśmiechnięty Leon
- Dziękuję. Co się stało, że się spóźniłeś ?
- No, więc...- przerwał mu Pablo
- Zaraz wychodzicie ! Musicie się przebrać !
- Potem Ci powiem. - rzucił Leon i poszedł w stronę garderoby Maxi'ego i Andreas'a
Pobiegłam szybko się przebrać. 
- Przyszedł. - powiedział ktoś 
Spojrzałam w lustro. Ujrzałam w nim Diego'a.
- Tak, przyszedł. - powiedziałam
Zaśmiał się. O co mu chodzi ? 
- Nie chcę być niegrzeczna, ale po co tu przyszedłeś ?
- Naprawdę nie wiesz ?
Pokręciłam głową.
- To ja zrobiłem wszystko z Ludmiłą, aby Leoś nie przyszedł. - powiedział mówiąc tak jak ja na Leon'a z obrzydzeniem 
- Brałeś w tym udział ? 
- Tak.
- Przepraszam, muszę iść na scenę.... - powiedziałam i szybko wyszłam
Weszłam razem z Leon'em na scenę, po tym jak zakończyła się poprzednia piosenka. Starałam się śpiewać "Podemos" jak tylko najlepiej umiem, ale wciąż myślałam o tym, co powiedział Diego. 
Na szczęście kiedy spojrzałam na Leosia zapomniałam o tym. Znowu tylko on się liczył. I tylko to było dla mnie ważne.

Podemos pintar, colores al alma,
Podemos gritar iee eê
Podemos volar, si tener alas...
Ser la letra en mi canción...
Y tallarme en tu voz.

Po ostatnich słowach piosenki usłyszeliśmy brawa i uśmiechnięci zeszliśmy ze sceny. Została tylko wspólna piosenka na koniec. 
- Violetta, wymyśliłem już dla mnie nową ksywkę. Co powiesz na Dieguś ? - powiedział z miną satysfakcij Diego, gdy tylko nas zobaczył
Z czego on się tak cieszy ? Jego plan nie wypalił.
- Leon, nie ! -krzyknęłam
Było już za późno...

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział XX: Próba generalna



Właśnie szłam do Studio. Minęło już kilka dni od wyjazdu Angeliki. Dzisiaj przylatuje ! I to nie w byle jaki dzień. Wieczorem odbędzie się przedstawienie. Tak się denerwuję. Będzie na widowni bardzo dużo ludzi.
Kiedy weszłam do budynku zobaczyłam przerażoną Francescę.
- Fran, co się stało ? - zapytałam się
- Violu, tak się boję ! A jak pomylę kroki lub zapomnę słów ?
- Niepotrzebnie o tym myślisz. Tyle razy to ćwiczyliśmy !
- Masz rację...
- Chodźmy lepiej na próbę.
Razem z Fran weszłyśmy do sali. Nie było jeszcze wszystkich.
- Violuś ! - krzyknął ze szczęścia Leon, podbiegł do mnie i mnie przytulił.
- Violuś ? - zdziwiłam się i zaśmiałam, Leon tak nigdy do mnie nie mówił
- Nie podoba Ci się ? - zapytał się smutno
- Podoba, Leoś ! - oboje się zaśmialiśmy
- To mogę tak do Ciebie mówić ? Bo Viola wiele osób używa.
- Jeżeli ja mogę Leoś, to okey.
- Zgoda. - powiedział i uśmiechnął się
Staliśmy tak przez pięć minut, patrzyliśmy na siebie. Miałam ochotę przytulić Leon'a i nigdy się od niego nie oderwać. Niestety do sali wszedł Pablo.
- Dobrze, zaczynamy próbę. Może najpierw "Podemos" ?
Leon ma takie śliczne oczy....
- Leon ? Violetta ?
Ktoś mnie złapał za rękę.
- Viola ! Masz zaśpiewać z Leon'em piosenkę. - szepnęła Cami
- Co ? Aaa...
Ani do mnie, ani do Leon'a nie dotarły słowa Pablo'a. Kiedy Camila mi to uświadomiła, weszłam z nim na scenę. Zaśpiewaliśmy tak jak zwykle. Rewelacyjnie. A może inaczej ? To piosenka o naszej miłości, więc skoro ona "rosła", to piosenka brzmiała jeszcze lepiej.

Kiedy wszyscy zaśpiewali swoje piosenki, Pablo powiedział, że mamy teraz przerwę, ale za trzy godziny mamy być w teatrze.
- Zdenerwowana ? - usłyszałam czyjś głos
Odwróciłam się. Za mną stał Diego. Spojrzałam czy w pobliżu nie ma Leon'a. Teren czysty.
- Może trochę....
Diego uniósł wysoko jedną brew.
- No dobrze...Bardzo !
- Niepotrzebnie, śpiewasz świetnie, pójdzie Ci znakomicie.
- Dzięki...
- Diego ! - krzyknęła Ludmiła,która do nas podeszła
- Tak, Ludmi ?
Ludmi ? To słowo wychodzące z ust Diego'a dziwnie brzmiało.
- Czemu rozmawiasz z tą luzerką ?  Chodź mi lepiej pomóż z przedstawieniem !
- Violetta nie jest luzerką. - powiedział
Miło z jego strony, ale Ludmiła nie toleruje takiego zachowania...Ona stała ze sztucznym uśmieszkiem.
- Ty czasem nie masz chłopaka ? Ma na imię Leon. Pamiętasz jeszcze ? - zapytała się
- Tak, pamiętam Ludmiła. Mam dobrą pamięć.
- No chyba jednak nie.
- Czyżby ?
- Już i tak za długo z Tobą rozmawiam. Takie frajerki i beztalencia to nie moje towrzystwo.
- Dosyć ! - krzyknął Diego
- Ja już lepiej pójdę...- powiedziałam i odeszłam
Lepiej nie stawać Ludmile na drodze. Czemu Diego się z nią zadaje ? I tak się z nią nie zgadza.
- Violuś, coś się stało ? - zapytał się Leon
Przed chwilą go tu nie było.
- Nie, Leoś. Czemu pytasz ?
- Jesteś smutna.
- Wydaje Ci się.
Spojrzał mi głęboko w oczy. Nie lubię jak tak robi, wtedy nie umiem mu nic nie powiedzieć.
- Po prostu się denerwuję przedstawieniem...
- Jak chcesz to możemy iść do parku. - powiedział i się uśmiechnął.
- Nie trzeba... Pójdę lepiej do domu. Tata się pewnie denerwuje.
- Rozumiem.

Kiedy byłam w domu okazało się, że Angelika wróciła ! Od razu ją uścisnęłam.
- Violetto, o której przedstawienie ? - spytał się tata
Pół roku temu gdyby mi ktoś powiedział, że będzie siedział na widowni w przedstawieniu, w którym biorę udział, nie uwierzyłabym.
- O 18. - powiedziała za mnie Angie, która przed chwilą weszła do domu
- Tato, czy Rammalo mógłby mnie potem odwieźć do teatru ?
- Oczywiście !
Poszłam na górę. Siedziałam w swoim pokoju. Pisałam i pisałam w pamiętniku. W takim tempie zapiszę jego wszystkie kartki. W pewnej chwili spojrzałam na zegarek. Jeżeli zaraz nie wyjdę, spóźnię się !

Dojechałam do teatru o godzinie 16. Prawie wszyscy byli. Oprócz Leon'a, Diego'a i Ludmiły. Miałam garderobę razem z Fran i Cami ! W ciągu półtorej godziny byłyśmy już ubrane i umalowane. Gotowe do przedstawienia ! Powtórzyłyśmy teksty piosenki. Musi się udać ! Nawet Fran się nie denerwowała.
Nagle wszedł Pablo.
- Violetta, wiesz co z Leon'em ? - zdziwiłam się o co chodzi
- W jakim sensie ?
- Nie ma go jeszcze.
Zaniepokoiłam się. Wzięłam telefon. Wybrałam jego numer. W słuchawce usłyszałam tylko:
- Abonent czasowo niedostępny.
Co się z nim stało ? Nie przegapiłby przedstawienia.
- Trudno, Diego go zastąpi.
Co ?

czwartek, 16 maja 2013

Rozdział XIX: Nowy uczeń


Zadzwonił dzwonek na lekcję. Razem z Leon'em poszłam na zajęcia z Pablo. Usiedliśmy tak gdzie zwykle.
- Psst. - usłyszałam
Odwróciłam się z Leon'em, to była Francesca.
- Hm ? 
- Co w sali robi Diego, chłopak Ludmiły ?
Próbowałam go znaleźć wzrokiem. Dopiero potem zauważyłam, że stoi na scenie. Dyskretnie spojrzałam na reakcję Leon'a. Był łagodnie mówiąc wściekły...
- Cisza ! - krzyknął Pablo, który przed chwilą wszedł do sali - Mam dla Was ogłoszenie.
Czy ono jest czasem związanie z nowym chłopakiem Ludmiły ? Co on robi w ogóle na scenie ?
- Mamy nowego ucznia.
Przesłuchania już się dawno odbyły. Tak można ?
- Wiem co myślicie. Diego uczył się w podobnej szkole, dlatego dołącza do nas w środku roku.
Fantastycznie. Tego mi jeszcze brakowało. To co się działo wczoraj będzie się powtarzało codziennie.
- Mam nadzieję, że przyjmiecie go ciepło do swojej grupy.
Usłyszałam sztuczny śmiech Leon'a.
Przez resztę zajęć nikt się nie odzywał. Wszyscy byli wstrząśnięci informacją, którą przekazał nam Pablo. Nikt, oprócz Ludmiły, nie lubił Diego'a. Właściwie może on nie jest zły. Tak naprawdę jest nielubiany, bo zadaje się z Ludmiłą. Leon też był kiedyś na jego miejscu. Tylko pod jej wpływem był arogancki i niemiły. Kiedy zadzwonił dzwonek na przerwę, wyszliśmy z sali. Wtedy Diego do mnie podszedł.
- Cześć. - przywitał się
- Hej, dostałeś mojego e-maila ?
- Tak.
- Przepraszam, głupio go napisałam, miałam go usunąć, ale niechcący wysłałam...
- Nic się nie stało. To ja powinienem Cię .... - ktoś mu przerwał
Nie zauważyłam jak obok nas stał Leon.
- O co chodzi ? - zapytał się
- O nic. My tylko rozmawiamy. - odpowiedziałam
Jak zaraz zacznie się kłócić to normalnie nie wytrzymam.
- Leon...zaraz do Ciebie dojdę.
Jego wyraz twarzy świadczył o tym, że go nie przekonałam, więc podeszłam do niego i pocałowałam go w policzek. Poszedł. Diego się śmiał.
- Co Cię tak rozbawiło ?
- Twój chłopak. Dobra, nieważne. Chciałem Cię przeprosić, że krzyczałem na lekarza akurat w Twojej sali. Mogłem to zrobić na korytarzu albo w gabinecie.
- Nie ma sprawy. Muszę iść.
Ha ! I Diego nie jest taki wredny za jakiego go uważa większość klasy. Violetta znowu miała rację. Podeszłam szybko do Leona stojącego przy szafce.
- Co ten frajer od Ciebie chciał ?
Czy on zawsze musi tak reagować.
- Zapytał się czy zostanę jego dziewczyną. - powiedziałam dla żartu
Leon tak tego nie odebrał. Na nieszczęście Diego przechodził obok.
- Trzymaj się od mojej dziewczyny jak najdalej, bo inaczej...
- Leon ! Ja żartowałam. Przepraszam Cię, Diego. No, chodź już, Leon...- pociągnęłam go za rękę pod salę taneczną
- Dlaczego tak powiedziałaś ?
- Leon ! Nie ufasz mi ? Kiedy ja byłam zazdrosna o Twoją kuzynkę...- przerwał mi
- Dobrze, przepraszam, masz rację. - przytulił mnie. - Trochę mnie poniosło...
- Już nieważne. Mamy teraz zajęcia z Gregorio, więc spróbuj się rozluźnić.
Leon pokiwał mi tylko głową. Trochę go nie rozumiem. Zrobił taką awanturę jak to ja byłam o niego zazdrosna, a teraz zachowuje się jeszcze gorzej i oczekuje, że się tym nie przejmę.
Na lekcji Greogrio nakrzyczał na Camilę. Było mi jej szkoda, bo starała się. Jednak nowym tematem do plotek stała się Naxi.
- Fran, czemu nie wymyślisz ksywki dla Leona i Violi ? - zapytała się Cami
Chyba się zarumieniłam.
- Nie musicie nam wymyślać ksywki...
- Nie, Cami ma rację ! Niech pomyślę...
Już się boję Co wymyśli Fran.
- Veon ! - krzyknęła
Nie chciałabym być niemiła, ale trochę głupio to brzmiało.
- Fran, nie myślę, żeby to był najlepszy pomysł....
- Masz rację, bez sensu.
- Leonetta !
Muszę przyznać, że brzmiało to o wiele lepiej ! Od dzisiaj cała paczka tak do nas mówiła.
- Fran, przekręciłaś imię Violetty. - powiedział Leon, kiedy to usłyszał
Chyba nie zrozumiał o co chodzi. Wszyscy, oprócz niego, zaczęli się śmiać.
- O co im chodzi ? - zapytał się mnie, kiedy inni odeszli
- Leonetta to połączenie Leon i Violetta.
- Aaaaaa....Brzmi świetnie. - uśmiechnął się do mnie - Idziesz na próbę ?
- Tak.
Kiedy weszliśmy do sali, Antonio poinformował nas, że Diego wystąpi w jednej piosence i zostanie dublerem Leon'a.
- To jakiś żart.
- Leon, nie denerwuj się. Przecież wystąpisz.
- Po prostu nie lubię go...
Wiem czym był powód jego nielubienia. Myślałam, że zrozumiał naszą ostatnią rozmowę na tyle, żeby odpuścić. Najwidoczniej myliłam się.
Próba wyszła znakomicie. Potem zrobili nam kilka zdjęć na plakat ! Ciągle śmiałam się z min Leon'a. Przez to zajęło nam dużo czasu, ale warto było.
- Chcesz pójść do Resto ? - zapytał się Leon
- Bardzo chętnie bym poszła, ale jestem zmęczona.
- Rozumiem.
- Przepraszam Leon.
- Nic się nie stało. Zadzwonię później.
- Okey.
- Pa.
- Cześć. Zaraz, Leon. Stój ! - zatrzymał się
- Co ?
- Nie pożegnałeś się. - pocałowałam go, a potem jak poszedł pomachałam mu
Kiedy byłam już w domu dowiedziałam się, że Angelika przeprowadza się do Buenos Aires na stałe ! Tak się cieszę ! Musi tylko wrócić do Madrytu po swoje rzeczy. Zauważyłam, że tata się bardzo zmienił, teraz się codziennie uśmiechał i sam zaproponował przeprowadzkę, Angelice.
I znowu wszystko się układa. Oby się teraz nic nie zepsuło.

wtorek, 14 maja 2013

Rozdział XVIII: Ja go już widziałam



Stałam przed Resto z Leon'em. Diego do nas podbiegł.
- Violetto...
- DAJ JEJ SPOKÓJ ! Chodzisz z Ludmiłą ! - ryknął Leon
- Ale ja chciałem tylko... - wyjąkał przerażony Diego
Trochę śmiesznie wyglądała ta sytuacja, ale dopiero potem dotarło do mnie, że dobrze to ona się nie skończy.
- Nie obchodzi mnie to !
- Leon ! Uspokój się !
- Zapomniałaś torebki... - powiedział i podał mi ją Diego
Czyli mnie nie pamięta ? Może lepiej nie zaczynać rozmowy...Leon wyglądał na zdezorientowanego i jakby przed chwilą zrobił z siebie głupka. Bo tak było...
- To ja ten...Hmm...Muszę iść. Ludmi będzie się czepiała. - powiedział Diego i odszedł
- Musisz się tak na wszystkich rzucać ?! - krzyknęłam do Leon'a i w ten sposób rozpoczęłam kłótnię
Nie lubię tego robić, ale Leon mógłby się opanować. Rozumiem, zazdrość i tak dalej, ale to znaczy, że nie mogę z nikim rozmawiać ? On tylko stał i na mnie się patrzył.
- I co ? Nic nie powiesz ?
- Przepraszam...
- Tylko tyle ? Masz pójść do Diego'a i go przeprosić !
- Co ?
- To.
- To, że na niego trochę za bardzo naskoczyłem, to nie tłumaczy tych jego żałosnych zalotów !
- Leon ! Proszę Cie tylko o to, abyś poszedł do Diego'a i przeprosił za swoje zachowanie ! Chciał pomóc !
- Tylko ? W ogóle czemu go tak bronisz ? On chodzi z Ludmiłą, Violetta.
- Ty też kiedyś byłeś chłopakiem Ludmiły... Nie znasz go, może nie jest zły.
- Ty też go nie znasz ! Tak, byłem chłopakiem Ludmiły i jestem arogancki, startuję do zajętych dziewczyn oraz... - przerwałam mu
- Skończ ! - krzyknęłam
- Chodź, odprowadzę Cię do domu.
- Nie ! Sama pójdę.
I poszłam do domu. Znowu się pokłóciłam z Leon'em. Jak może oceniać ludzi po tym z kim się spotykają. Sam był chłopakiem Ludmiły. On nie zna Diego'a. Ja wprawdzie też go nie znam, ale... nieważne. Nie będę sobie zaprzątała tym głowy. Kiedy weszłam do domu, tata mnie jak zwykle powitał.
- Spóźniona.
Spojrzałam na zegarek.
- Pięć minut.
- Miałaś być punktualnie.
- Oj, dobrze tato...Następnym razem będę punktualna.
- Nie.
Spojrzałam na niego. Co "nie" ?
- Nie będzie następnego razu. - powiedział jakby czytał mi w myślach
- Najlepiej znowu mnie zamknij w tym domu i ... - przerwał mi
- Violetto.... Nie wracajmy za każdym razem do tego tematu...
- Masz rację tato, przepraszam. Kiedy kolacja ?
- JUŻ ! - krzyknęła Angelika z kuchni - Podano do stołu.
- Angelika ! - podbiegłam do niej i przytuliłam - Tak się stęskniłam
- Ja też, Violetto.
- Chyba o mnie zapomniałyście. - powiedziała Angie i dołączyła się do uścisku
- A co ze mną ? - to był tata i przytulił nas wszystkie
- Dobrze, koniec, bo jedzenie wystygnie.
Wspólna kolacja była fantastyczna. Jedliśmy i śmialiśmy się. Jak w każdej normalnej rodzinie !
- Co wy na to, żebyśmy wieczorem obejrzeli film ? - zaproponowała Angie
- Brzmi świetnie. W takim razie idę do gabinetu popracować, bo inaczej nie będę miał czasu. - powiedział tata
Film oglądany całą rodziną ? To jakaś nowość. Oczywiście ucieszyłam się. Wreszcie jest tak jak zawsze chciałam. Kiedy byłam już w pokoju, myślałam o Leon'ie. To zamieszanie z Diego, to nieporozumienie.
Okey. Zadzwonić czy nie ? Dobra....ktoś musi to wreszcie wyjaśnić. Leon nie może się tak bulwersować. Dobra, dzwonię. Zajęte. Pewnie dzwoni do płatnego zabójcy, aby zabił Diego'a. Dopiero potem zrozumiałam sens tych słów. Najlepiej całą złość opisać w pamiętniku... Zaraz, gdzie ja go mam... A w torebce... Wzięłam ją i otworzyłam. Gdzie on jest ? Tutaj ! Z torebki wypadła mi mała karteczka. Był na niej nakreślony numer telefonu i e-mail, a na dole: Diego. Czyli mnie pamięta ? Zadzwonię i przeproszę za Leon'a. Nie odbiera... To na piszę maila. OK, więc...Jakby tu zacząć.

Cześć, tu Violetta. Poznaliśmy się dzisiaj w Resto, chociaż tak na prawdę widziałam Cię już wcześniej.  Byłeś w szpitalu i kłóciłeś się z lekarzem w mojej sali. Ja wtedy Was słyszałam i widziałam.  Na prawdę przykro mi z powodu śmierci Twojego ojca...

Nie...bez sensu...Lepiej to skasuję...
Zaraz....NIE !!! Nie chcę wyślij ! Jak to anulować ! Nie.... Wysłano. Diego pomyśli, że się narzucam albo coś.... Jeju...Jestem beznadziejnaaa....
- Violu. - ktoś zapukał do drzwi - Oglądasz z nami film ?
- Tak, już idę.
Zeszłam na dół. Obejrzeliśmy film przygodowy. Tata chyba za dużo spędza czasu w pracy, bo kiedy widział jakąś budowlę opisywał szczegółowo jak ją zbudowano i jak najlepiej byłoby ją ulepszyć.
Po rodzinnym wieczorze byłam zmęczona, więc od razu poszłam spać. To był ciężki dzień.

Obudziłam się o świcie. Kiedy przypomniałam sobie wszystkie wydarzenia z poprzedniego dnia wiedziałam co mam zrobić. Porozmawiać z Diego'iem o moim nieprzemyślanym e-mailu oraz wyjaśnić wszystko Leon'owi.
Kiedy zeszłam na dół okazało się, że Olga wróciła.
- Ja już naprawdę wypoczęłam, pani Angeliko.
Zjadłam szybko śniadanie i nieco wcześniej wyszłam. Chciałam pójść pod dom Leon'a zanim wyjdzie do Studio. Rammalo mnie podwiózł. Musiałam go z pięć razy przekonywać, że trafię potem do szkoły.
Kiedy zobaczyłam wychodzącego z domu Leona podbiegłam do niego.
- Violetta, co ty tu robisz ?
- Leon...Chciałabym Ci wytłumaczyć wczorajszą sytuację.
Opowiedziałam mu, że widziałam Diego'a w szpitalu i jak winił lekarza za śmierć ojca.
- W Twojej sali ?
- Nie wiem czemu. Może po prostu akurat wtedy był w niej lekarz.
- Dobrze. Nie gniewam się. - przytuliłam go - Też....Miałaś rację, nie powinienem na niego tak krzyczeć. ..
Leon jest fantastyczny ! Zawsze mnie zrozumie. Poszliśmy razem do studio. Kiedy byliśmy na miejscu, nasi przyjaciele o czymś dyskutowali.
- Co się dzieje ? - zapytałam się
- Ludmiła przyprowadziła swojego chłoptasia do studio. - odpowiedział Maxi
Zauważyłam Diego'a. Wtedy on się na mnie spojrzał i uśmiechnął.
O co tu chodzi ?

poniedziałek, 13 maja 2013

Rozdział XVII: Wspomnienia wracają


Koło wieczora byłam już gotowa na wyjście z Leon'em.Kiedy zadzwonił dzwonek zeszłam na dół.
- Violetto, wychodzisz gdzieś ? - zapytał się tata
- Tak. Idę do Resto.
- A czy zapytałaś się czy możesz ?
Znowu zaczyna. Usłyszałam ponownie dzwonek do drzwi. Tata otworzył.
- Dzień dobry, panie Castillo. - powiedział Leon
- Co za zbieg okoliczności...
- Tato ! Nie mogę już wyjść ze swoim chłopakiem do baru na karaoke ?
- Nie, no.. Dobrze, idźcie już, póki się nie rozmyślę...
- Dzięki tato !
- Bądź przed 20.
- Okey....
Dobre i to. Wyszłam z domu z Leonem.
- Pięknie wyglądasz.
- Dzięki...
Kiedy doszliśmy do Resto, wszyscy już byli. Na scenie stała Naty i Maxi. Śpiewali "Ahi Estare". Przy stoliku zauważyłam Fran, Cami, Andreas'a, Braco i Napo. Rozmawialiśmy o "Naxi" (Francesca wymyśliła) i o tym, że Luca powoli staje z barem na nogi.
- Chcesz zaśpiewać ? - zapytał się Leon
- Nieee.... - powiedziałam
- Na pewno ? - teraz spojrzał mi głęboko w oczy, nie lubię jak tak robi, bo zwykle ulegam jego prośbom
- No dobrze...Ale co ?
- Może " Podemos" ?
Leon mówił o piosence, którą napisał kiedy siedział w domu po skręceniu kostki, a potem się pokłóciliśmy...
- Okey. - odpowiedziałam
Kiedy Naty i Maxi skończyli śpiewać, weszliśmy na scenę. Najpierw zaczął Leon, a potem ja się dołączyłam. Uwielbiam z nim śpiewać. Mam wrażenie, że nasze głosy do siebie świetnie pasują. Dostaliśmy wielkie brawa. Fran chyba się popłakała ze wzruszenia. Ja tylko z Leon'em wróciłam na miejsce, a on objął mnie ramieniem.
Nagle do Resto weszła Ludmiła z jakimś chłopakiem.
- Uwaga, uwaga, Ludmiła wchodzi. - krzyknęła
Zauważyłam jak Naty skuliła się przy Maxi'm.
- Teraz my śpiewamy ! - powiedziała Ludmiła
- Jest kolejka. - to była Fran
- Gwiazdy nie stoją w kolejkach, prawda, Diego ?
- Ludmi ma rację. Zejdźcie nam z drogi. - powiedział chłopak
- Chyba śnicie ! - krzyknęła Cami
- Skoro tak bardzo chcą śpiewać, to niech to zrobią, Fran....Przecież nikt teraz nie miał iść...- powiedziałam
- Violetta ma rację. - poparł mnie Leon
- Jestem Diego. - wyciągnął do mnie rękę chłopak towarzyszący Ludmile
- Ja Violetta. - zauważyłam jak Leon przeszył go wzrokiem
- Diego, heloł ? Idziemy czy nie ?! - krzyknęła Ludmiła
Chłopak tylko stał, patrzył się na mnie i uśmiechał. To było nawet miłe, ale Leon chyba się zdenerwował.
- Ja jestem Leon. MIŁO mi Cię poznać. Jestem CHŁOPAKIEM VIOLETTY. - powiedział i podkreślił głośno słowa znaczące, że jestem zajęta, i wyciągnął ku niemu rękę.
- Diego. Muszę już iść. - powiedział chłopak i poszedł za Ludmiłą
- Co za laluś. - powiedział Leon
- Leon !
- No co ? Przecież widziałem ten jego podryw. Żałosny...Idealny dla Ludmiły.
Zaczęłam się śmiać i pocałowałam tego zazdrośnika. Był trochę niemiły, ale wciąż pamiętam jak ja się czułam, kiedy widziałam dziewczynę wychodzącą z jego domu, a potem się okazało, że to jego kuzynka.
Ludmiła śpiewała jakąś piosenkę z Diego'iem. Całkiem dobrze śpiewa.
- Zamawiacie coś ? - zapytał się Luca
- Pomóc Ci w obsłudze ? - to była Fran
- Nie, miałem wcześniej problem w kuchni, stąd te opóźnienie. To co ? Zamawiacie coś ?
- Dla mnie kanapka.
- Ja chcę koktajl truskawkowy.
- Ja zamawiam sok pomarańczowy.
- My nic nie chcemy.
- Maxi !
- No dobra, dwie gorące czekolady do picia...
- .....Z bitą śmietaną.
- Taak...
- Kochanie, chcesz to ciasto czekoladowe ?
Słyszałam czyjeś głosy jak zamawiali jedzenie...
- Kochanie ?
Skądś go znam....
- Violetta ?
Już gdzieś słyszałam imię Diego...
- Violu, wszystko w porządku ?
Widziałam Diego'a już wcześniej...
- Violu...
Ktoś trzymał mnie rękę i mnie wołał. To był Leon.
- Cooo ?
- Pytałem się czy chcesz ciasto czekoladowe, a ty nie odpowiadałaś. Dobrze się czujesz ? Może chcesz wrócić już do domu ? Jesteś cała blada.
- Głowa mnie rozbolała. To dobry pomysł. Odprowadzisz mnie ?
Kiedy wyszłam z Resto, z Leonem usłyszałam głos Diego'a:
- Violetta ! Stój !!!
- Co on od Ciebie chce ? Zaraz mu tak przyłożę, że ... - zaczął krzyczeć Leon
- Nie !
- Ale...
- Leon !
Diego nas dogonił.
- Violetta...
- Zostaw ją w spokoju ! - krzyknął Leon
Diego....Już wiem skąd go znam !

niedziela, 12 maja 2013

Rozdział XVI: Tak jak dawniej, a jednak inaczej...


Obudziłam się nad ranem. Byłam wypoczęta i szczęśliwa, że te wszystkie przykre zdarzenia dobiegły końca. Najpierw pożar, potem moje mdlenia, a następnie porwanie. Wzięłam telefon do ręki. Była 8:46. Miałam ponad 10 połączeń nieodebranych od Leona, Fran, Cami i Maxi'ego. Leon.....tak dawno go nie widziałam. Chociaż...Ile czasu minęło od pożaru ? Odkąd go ostatni raz widziałam ? Spojrzałam na kalendarz...ponad dwa tygodnie !

Około godziny 13, kiedy siedziałam na górze w pokoju i pisałam w pamiętniku, zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Violetta ! Ktoś do Ciebie !
Zeszłam na dół. W drzwiach stał Leon, Napo, Maxi, Braco, Andreas, Cami, Fran i Naty.
- Tak za Tobą tęskniliśmy ! - cała ósemka się na mnie rzuciła z uściskami
- Ja za Wami też !
- Tato, poprosisz Olgę, żeby przyniosła trochę ciasta ? - zapytałam się
- Olga ma wolne, ja to zrobię.
Tata się bardzo zmienił...To dobrze. Są plusy tych niemiłych wydarzeń.
 - Viollu, za tydzień mamy przedstawienie. Mamy nadzieję, że będziesz już mogła występować. - powiedziała Fran
- To świetnie !
- Dużo Cię ominęło. Nie zgadniesz, Maxi i ...- zaczęła mówić Cami
- Camila, pozwól, że ja to powiem. - powiedział Maxi - Spotykam się z Naty.
- To gratuluję !
- Mam ciasteczka, ciasto cytrynowe i sok. - powiedział tata, który przed chwilą wszedł do salonu z dużą tacą wypieków
- Tato...skoro nie ma Olgi to skąd...
- Angelika upiekła.
- Babcia wciąż jest w Buenos Aires !?
- Tak, ale nad ranem musiała wyjść z Angie i nie chciała Cię budzić. No, nic. Nie będę przeszkadzał. Muszę przyznać  że mam dużo pracy.
- Dzięki, tato ! - krzyknęłam
Kiedy wszyscy rzucili się na ciasto Angeliki, Leon podszedł do mnie i mocno przytulił.
- Tak bardzo się o Ciebie bałem, kiedy Cię porwali. Nie mogłem sobie wybaczyć, że Cię zostawiłem.
Pocałowałam go. Nie zauważyłam, że wszyscy się na nas patrzyli.
- Jak chcesz Viollu to możemy już iść. - powiedziała uśmiechnięta Fran
- Nie, nie pozwolę, abyście teraz wychodzili ! Jestem przekonana, że w ciągu tych dwóch tygodni wydarzyło się więcej rzeczy.
I tak przez dwie godziny opowiadali mi co się działo w Studio. Zauważyłam, że głównie odwiedzali mnie w szpitalu lub martwili się moim porwaniem. Jak to dobrze mieć takich przyjaciół. Potem każdy musiał już iść do domu na obiad, albo pomóc Luce w Resto. Podobno miał problem finansowy i zastępując kelnerów powoli go naprawiał.
- Pomogę Wam. - powiedziałam
- Nie, Viollu. Musisz odpocząć. Niedługo przedstawienie. - powiedziała Fran
- Fran ma rację. - powiedziała Cami i Maxi jednocześnie
Wszyscy, oprócz Leona, wyszli.
- Chcesz iść dzisiaj do kina ? - zapytał się
- Nie masz treningu ?
- Jakiego ?
- Motocross.
- Aaaaa.....Nie....Zrezygnowałem.
- Co ? Czemu ?
- To jest niebezpieczne. Miałaś rację...Tym bardziej, obiecałem Ci, że nie zrobię sobie krzywdy, a skręciłem kostkę...
- Leon ! - krzyknęłam
Stanęło na moim, ale nie byłam z tego powodu szczęśliwa.
- Nie możesz rezygnować ! Przecież wiem ile powrót dla Ciebie znaczył !
- No tak, ale....
- Leon....
- Ale...
- Leon...- powtórzyłam
- Ja nie mogę...
- Bo ?
- Ja nie umiem jeździć.
- Umiesz ! Nie kłam !
- No, dobra...umiem....Ok, pójdę na trening...
- Poczekaj....Za tydzień przedstawienie, to jednak nie jest dobry pomysł, po występie pójdziesz.
Zauważyłam, że to teraz ja będę musiała Leona do wszystkiego przekonywać. Kiedyś było na odwrót.
- To co ? Pójdziemy do kina ? - zapytał się
- Nie...Fran mówiła coś, że wieczorem będzie w Resto koncert...
- Chcesz iść ?
Pokiwałam głową.
- Jak nie chcesz to możemy pójść gdzie indziej...- powiedziałam
- Dla mnie obojętnie. Ważne, żebyś ty była. - posłał mi ten uśmiech, przez który czasami tracę kontakt z rzeczywistością
- To do wieczora.- powiedziałam , a Leon pocałował mnie w policzek i wyszedł
Znowu jest jak dawniej ! A może inaczej...

sobota, 11 maja 2013

Rozdział XV: Porwanie


- Matias, jedź szybciej !
- Nie mogę. Było trzeba skombinować lepszy samochód !
- Nie uda Ci się to Jade ! - krzyknęłam
- Kochanieńka, jak mam załatwić nowy samochód ? To nie jest takie łatwe..
Ale Jade jest głupia.....
- Jade ! - krzyknął Matias
- No co ?
- Chodziło o to, że porwanie się nie uda...- powiedział
- Aaaaaaaa....Uda się, Mati, mógłbyś wreszcie uwierzyć.
Jechaliśmy jakieś pół godziny. Potem usłyszeliśmy sygnał radiowozu. Jest szansa...
- Mati ! Nie zatrzymuj się !
- Muszę, inaczej oskarżą nas jeszcze o ucieczkę, a z tym samochodem nas złapią.
Zjechaliśmy na pobocze. Podszedł do nas policjant.
- Schowaj się ! - krzyknęła Jade
- NIE !
- Jakiś problem panie władzo ? - zapytał się Matias
- Tak, jechał pan za szybko. Poproszę dokumenty. - powiedział policjant
- Ale ja ich nie mam...
- W takim razie proszę na komisariat.
- Mati ! - krzyknęła Jade - Panie władzo, to mój samochód, dlatego mój brat nie ma dokumentów..
- Jade ! Co ty wygadujesz ! - krzyknął Matias
- Proszę pana ! Oni mnie porwali, nazywam się...- przerwała mi Jade
- Córka nie lubi rodzinnych wycieczek...
- Nie jestem Twoją córką ! Mówię prawdę, jestem Violetta Castillo !
- Zaraz...rzeczywiście zgłoszono porwanie....Proszę wszyscy do radiowozu.
Tak ! Może się uda wrócić do domu. Tak się cieszę.
- Panie władzo, jesteśmy nie winni. - zaczął Matias
Pojechaliśmy na komisariat. Potem miły pan zaprowadził mnie do biurka, aby mnie przesłuchać.
- Imię i nazwisko
- Violetta Castillo
- Lat ?
- 17
- Samuel, podaj mi tą teczkę.
Policjant przeglądał kartki zawarte w teczce. Podniósł jedną i zaczął się mi przyglądać.
- Samuel, powiadom proszę pana Castillo, że znaleźliśmy jego córkę.
- On jest nawet na komisariacie, planujemy akcję.
- To ją odwołaj.
- Tak jest.
Policjant pytał mnie jeszcze o Jade i Matiasa. Szybko rozmowę przerwał jednak tata.
- Violetto ! Tak się o Ciebie martwiłem.- przytulił mnie - To moja wina. To ja poznałem Jade...
- Która jest zła i nie powinieneś siebie o to obwiniać.
- Muszę na chwilę wyjść, aby zadzwonić.
- Dobrze
Taty nie było jakieś 10 minut. Zastanawiałam się z kim tak długo rozmawia. Wszedł do sali zadowolony:
- Rozmawiałem z lekarzem. Nie musisz wracać do szpitala. Wystarczy, że odpoczniesz w domu.
- Tak się cieszę, tato, że Cię widzę. - i znowu go przytuliłam
Nareszcie wszystko się układa !

czwartek, 9 maja 2013

Rozdział XIV: Gorzej już być nie może


Było ciemno, ale rozpoznałam ją.
- Jade ? Co ty tu robisz ? - zapytałam się jej
Przecież tata zerwał z nią zaręczyny.
- Kochanieńka, chciałam Cię odwiedzić, przecież wiesz jak się o Ciebie troszczę.
- Ty ? Troszczyć się o mnie ? Mów o co Ci chodzi. Tata do Ciebie i tak nie wróci jak będziesz udawać, że się o mnie martwisz. - odpowiedziałam
- Twój tata nie rozumie co stracił. Za dużo czasu włożyłam w ten związek i zostałam z niczym. 
- Nie rozumiem czego oczekujesz.
- To chyba jasne.
- Dla mnie nie za bardzo. - o co jej chodzi ?! 
- I to ja jestem niby głupia. Posłuchaj, Violetto. Musisz mi zapłacić za to, że zniszczyłaś mój związek z Twoim ojcem. - powiedziała
- Nie mam pieniędzy. - odpowiedziałam przerażona 
- Violetto, ty nic nie rozumiesz ?! Naprawdę ? - powiedziała oburzona
Co ona kombinuje ? Chciałam wezwać pielęgniarkę, ale Jade była szybsza. 
- Zostaw mnie w spokoju ! - krzyknęłam
W ułamku sekundy wcisnęła mi do buzi jakąś szmatę. Czy ona chce mnie udusić ? 
- Matias ! - krzyknęła
- Co tak krzyczysz ? Jeszcze ktoś nas usłyszy. 
Jade wyjęła mi szmatę z buzi i na siłę wlała mi jakiś płyn. Był niedobry. Nie miałam siły go nawet wypluć. Chcą mnie otruć ? Zabić ? Zaczęło mi się robić ciemno przed oczami....

Obudziłam się w jakiejś ciemnej skrzyni. Byłam związana i miałam zaklejone usta. Porwali mnie ? Chcą okup od mojego ojca ! Miałam rację, jej chodziło tylko o pieniądze. Ja chyba w czymś jadę. Leżę w bagażniku ! Po kilku godzinach jazdy samochód się zatrzymał. Słyszałam kłótnię. To pewnie Jade nie zgadza się z bratem. Nagle bagażnik się otworzył. Matias ciągnął mnie do jakiegoś domu. Potem zostawił mnie w jakimś pokoju. Myślałam o Angie, tacie, Leon'ie i Angelice. To moja wina. To ja im kazałam iść do domu. Jade miała okazję mnie "odwiedzić". Po kilku godzinach do pokoju wpadła Jade:
- Viollu, tatuś do Ciebie. - powiedziała pogrubionym głosem
Matias szepnął mi do ucha, że jak mu powiem o tym, że to oni mnie więzią to powinnam się pożegnać z życiem. Postanowiłam zaryzykować. Jak mnie zabiją , nie dostaną pieniędzy. Jade przyłożyła mi słuchawkę do ucha.
- Violetta ? - usłyszałam w telefonie głos taty
- Tato, to Jade i Mat...- krzyknęłam
Rozłączyli się.
- Mówiłem Ci, że masz nas nie wydawać !!!!!! - ryknął Matias
- Właśnie, i to ja jestem niby głupia, kochanieńka ? Pożegnaj się z kolacją i wygodnym posłaniem !
- Jade, jesteś głupia. - powiedziałam, wiem, że nie poprawie sobie tym mojej sytuacji, ale nie wytrzymałam
- Doigrałaś się ! Zostaniesz tu tak na podłodze dopóki Twój ojciec nie zapłaci pieniędzy ! Nie dostaniesz, ani trochę jedzenia ! - krzyknęła
Spałam kilka godzin. Albo przynajmniej próbowałam. Czas szybciej wtedy leciał.  Mam nadzieję, że u Leona, Fran, Cami, Maxi'ego wszystko w porządku. Najpierw pożar, a teraz to. Chcę się obudzić z tego koszmaru. Zaczęłam myśleć co by było gdybym nie chodziła do Studio, gdyby Jade  nie poznała taty....Na pewno by mnie tu nie było. 
Minęły chyba 2 dni. Raz, jak tata chciał się upewnić przez telefon czy żyję zemdlałam z głodu. Dzięki temu dostaję teraz jedzenie. Dzisiaj były na śniadanie dwie suche kromki z dżemem i woda. To już coś. Na obiad i kolację było podobnie, tylko że chleb był z serem lub szynką. Raz wieczorem słyszałam rozmowę Jade z bratem.
- German jutro płaci pieniądze. Nie możemy tego rozwalić, Jade.
- Oj, przecież wiem Mati. 
- Po tym uciekamy i lecimy jak najdalej stąd. 
- Mati, pamiętam.
- Jak plan się nie uda to po nas.  
- Co ma się nie udać ? Przecież to ja wymyśliłam ten plan.
- Własnie dlatego się boję. 
Jutro będę już w domu....

Usłyszałam huk. Do pokoju wpadł Matias.
- Zbieraj się. 
- Co się dzieje ? 
- Mała zmiana planów, no już ! 
Pociągnął mnie do samochodu. Próbowałam uciec, ale nic z tego. Coś poszło nie tak. Czyżby nas namierzyli ? Oby.
- Jeżeli Twój tatuś będzie dalej kombinował to po Tobie, kochanieńka. - powiedziała Jade
Czyli jest nadzieja....

Obserwatorzy